Na początku wszystko wygląda niewinnie. Ktoś składa dokumenty, dołącza tłumaczenie i zakłada, że to już koniec tematu. Potem jest cisza. Brak odpowiedzi, brak decyzji. W końcu przychodzi informacja, że potrzebne jest tłumaczenie poświadczone, bo bez tego urząd nie może ruszyć dalej.
Po kilku dniach przychodzi odpowiedź. Krótka. Bez emocji.
— „Prosimy o uzupełnienie dokumentów.”
I wtedy pojawia się to uczucie, którego nikt nie lubi. Przecież wszystko było zrobione. Przecież treść się zgadza. Przecież to tylko tłumaczenie.
No właśnie. „Tylko”.
Gdzie tak naprawdę zaczyna się problem
Mało kto na początku zastanawia się nad formą tłumaczenia. Zwykle działa to bardzo automatycznie: dokument → tłumacz → gotowe. I tyle.
Dopiero później okazuje się, że dla urzędu to wcale nie wystarcza.
Tłumaczenie Poświadczone Online
Tłumaczenia poświadczone również można wykonać przez Internet. Nie wiedzieliście? Dzięki Protranslate.Net jednym kliknięciem skontaktujesz się z tłumaczem przysięgłym.
Uzyskaj wycenęBo z ich perspektywy nie chodzi wyłącznie o to, czy tekst da się zrozumieć. Chodzi o coś jeszcze. O to, czy ktoś formalnie bierze odpowiedzialność za ten przekład.
Bez tego urząd tak naprawdę nie ma punktu odniesienia. Nie wie, komu ufać. Nie ma kogo „rozliczyć”, jeśli pojawi się błąd. I właśnie w tym miejscu pojawia się pojęcie, które regularnie sprawia problemy: tłumaczenie poświadczone.
Co to w ogóle znaczy „poświadczone”
Nie, to nie jest żaden tajny rodzaj tłumaczenia ani specjalna wersja dla urzędów. W praktyce chodzi o bardzo prostą rzecz.
Dokument zostaje przetłumaczony jak każdy inny. Cała różnica nie tkwi w samym tekście, lecz w dodatku do niego. Do przekładu dołącza się pisemne oświadczenie, w którym tłumacz albo biuro jasno wskazuje, że:
dokument został przetłumaczony w całości,
treść odpowiada oryginałowi,
nic nie zostało pominięte ani „upiększone”.
I co ważne: ktoś się pod tym podpisuje. Z nazwiska. Z datą. Czasem z pieczęcią, czasem bez. Zależy od kraju i instytucji.
Tłumaczenie poświadczone: Dlaczego dla urzędów to takie ważne
Urzędnik bardzo często nie zna języka, w którym sporządzono oryginał. I nie ma obowiązku go znać. Jego zadaniem nie jest porównywanie wersji linijka po linijce.
On potrzebuje jednego: potwierdzenia, że może oprzeć się na tłumaczeniu.
Jeśli takiego potwierdzenia nie ma, sytuacja jest prosta:
dokument formalnie nie istnieje,
sprawa się nie rusza,
nikt nie chce brać odpowiedzialności.
To nie jest złośliwość ani „czepianie się szczegółów”. To zwykła procedura.
A kto właściwie bierze tę odpowiedzialność?
I tu dochodzimy do momentu, który często bywa źle rozumiany.
W tłumaczeniu poświadczonym nie chodzi o to, że „chyba jest okej”. Ktoś musi się pod tym podpisać i wprost przyznać, że bierze za treść pełną odpowiedzialność.
To oznacza, że w razie wątpliwości:
wiadomo, kto przygotował tłumaczenie,
wiadomo, kto potwierdził jego zgodność,
istnieje realna odpowiedzialność za treść dokumentu.
Dla instytucji to kluczowe. Bez tego tłumaczenie pozostaje jedynie materiałem pomocniczym, a nie oficjalnym dokumentem.
Tłumaczenie poświadczone a przysięgłe – gdzie ludzie się gubią
W Polsce często funkcjonuje takie przekonanie, że tylko tłumaczenie przysięgłe daje jakiekolwiek bezpieczeństwo. I faktycznie – w wielu sprawach to standard.
W przypadku tłumaczenia przysięgłego sprawa jest prosta: dokument tłumaczy ktoś, kto ma oficjalne uprawnienia od państwa. Jest wpisany do rejestru. Działa w ramach określonych przepisów.
Ale poza Polską sytuacja wygląda inaczej.
W wielu krajach nikt nie pyta o status tłumacza przysięgłego. Sprawdzają tylko jedno: czy tłumaczenie ma poświadczenie i czy spełnia lokalne wymagania. Takie dokumenty są normalnie akceptowane przez urzędy, uczelnie, a nawet sądy.
Dlatego zawsze warto sprawdzić jedno, bardzo proste pytanie:
„Jakiej formy tłumaczenia oczekuje konkretna instytucja?”
Różne nazwy, ten sam sens
Dodatkowe zamieszanie robi nazewnictwo. W różnych krajach funkcjonują różne określenia. Nazwy się zmieniają, ale w praktyce znaczenie pozostaje bardzo podobne.
Niemcy: Beglaubigte Übersetzung
Francja: traduction assermentée
USA: certified translation
Australia: tłumaczenia NAATI
Nazwy są inne, procedury trochę się różnią, ale idea pozostaje ta sama: ktoś oficjalnie potwierdza zgodność tłumaczenia z oryginałem.
Profesjonalne Tłumaczenie Dokumentów
Czy szukasz szybkiego i wygodnego sposobu na tłumaczenie dokumentów? Nie martw się, Protranslate.net oferuje profesjonalne usługi tłumaczeniowe online!
Uzyskaj wycenęJak to dziś wygląda w praktyce
Jeszcze kilka lat temu trzeba było chodzić po biurach, nosić papiery i dopytywać o szczegóły. Dziś najczęściej wygląda to znacznie prościej.
Dokument przesyła się online. Otrzymuje się wycenę. Po realizacji dostaje się gotowy plik wraz z oświadczeniem o zgodności.
— Czy PDF wystarczy?
W większości przypadków tak. Chociaż, jak zawsze, ostateczne słowo należy do instytucji.
A co z tłumaczeniem notarialnym?
To kolejny termin, który często pojawia się w rozmowach i… jeszcze częściej jest źle rozumiany.
Notariusz nie weryfikuje treści tłumaczenia. On potwierdza jedynie tożsamość osoby podpisującej dokument. Nic więcej.
Dlatego tłumaczenie notarialne nie zawsze spełnia wymagania urzędu zagranicznego. I warto o tym wiedzieć, zanim straci się czas i pieniądze.
Czy tłumaczenie poświadczone zawsze zostanie przyjęte?
W teorii każdy chciałby jednej, jasnej odpowiedzi. W praktyce to tak nie działa, bo każda instytucja rządzi się swoimi zasadami.
Jedno jest jednak pewne: samodzielnie „poświadczone” tłumaczenia, bez formalnego oświadczenia, nie są traktowane jako dokumenty urzędowe.
Podsumowując, bez wielkich definicji
Jeśli dokument trafia do urzędu, uczelni albo sądu, sama poprawność językowa to za mało. Liczy się forma. Liczy się odpowiedzialność. Liczy się to, czy ktoś oficjalnie potwierdził zgodność przekładu.
I właśnie dlatego usługa online tłumaczenie poświadczone wciąż wraca jako temat. Nie dlatego, że jest skomplikowane. Tylko dlatego, że wiele osób dowiaduje się o nim… dopiero wtedy, gdy urząd odsyła dokumenty.
Rana Maalouf

